niedziela, 26 czerwca 2016

Sophin 241 oraz kwiatowe one stroke


Pewnie pamiętacie zdobienie, które było kopią zdobienia Yagali. Pisałam wtedy, że pewnie zmaluję coś podobnego na wesele, na które będę szła. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym tego nie przerobiła. Tym razem zdecydowałam się na dwukolorowy gradient w odcieniach niebieskiego (pasujący do błękitnej sukienki). Przy macierzy paznokieć zostawiłam niepomalowany. Gradient zaczynał się na około 1/3 wysokości płytki paznokcia.
Lakiery którymi wykonałam gradient to piękny jasny błękit Color Club Meet Me At The Rink z serii Poptastic Pastel Neon.
Bardzo lubię serię pastelowych neonów od Color Club. Niby pastele, a jednak mają w sobie to coś.
Lakier zamknięty jest w standardowej dla firmy kwadratowej butelce o pojemności 15 ml. Podczas standardowego malowania potrzebne są 2-3 warstwy do pełnego krycia. Przy tym gradiencie trochę się namachałam, ponieważ bardziej czasochłonne jest wykonanie gradientu na "gołej" płytce bez jakiegoś koloru bazowego. Niemniej jednak efekt jaki udało mi się uzyskać bardzo mi się podobał. Na gąbkę poza niebieściakami nakładałam także bezbarwną odżywkę, aby kolory płynnie "wypływaly".
Drugim lakierem, który uczestniczył w gradientowym zdobieniu był Sophin 241.
Ten niebieski delikatnie wpadający w lawendę kolor jest z pewnością nietuzinkowy i bardzo oryginalny.
Nie miałam jeszcze przyjemności nosić go solo, zatem nie mogę się wypowiedzieć ile warstw potrzebuje do pełnego krycia. Z pewnością wkrótce ponownie trafi na moje pazury i wtedy wrócę do Was z tą informacją.
Lakier znajduje się w okrągłej butelce o pojemności 12 ml z eleganckim logo firmy z przodu.
Z tyłu butelki znajdziemy etykietę z numerem oraz składem lakieru.
Bardzo ważną informacją jest fakt, że lakiery Sophin zaliczamy do lakierów 5 free - nie zawierają pięciu szkodliwych dla naszego zdrowia substancji, czyli toluenu, formaldehydu, kamfory, DBP oraz parabenów.
Jeśli jeszcze nie znacie lakierów marki Sophin, to zapraszam Was do zapoznania się z pełną ofertą na ich stronie internetowej, na którą przeniesie Was poniższy baner.
Po wykonaniu gradientu, na serdecznym oraz środkowym paznokciu namalowałam kwiaty metodą one stroke. Właściwie pierwszy raz malowałam trzeba kolorami. Po zanudzeniu końców pędzla w bieli oraz błękicie i pozbyciu się nadmiaru farby z pędzla, koniec niebieski zanurzyłam delikatnie w granacie. Przejście tych barw widać dość dobrze na fruwających płatkach na środkowym paznokciu. Jako kropkę nad i, na serdeczny paznokieć trafiły multichromowe cyrkonie. Kupiłam je jakiś czas temu w Born Pretty Store, ale niestety obecnie nie mają już ich w ofercie. Szkoda, bo są przepiękne. Pomimo pokrycia topem nadal cudnie błyszczały.
Zapraszam Was na pozostałe zdjęcia.

28 komentarzy:

  1. przepiękne to mani <3 delikatne i za razem urocze :) uwielbiam takie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie bardzo trafia do mnie moda na pozostawianie części paznokcia niepomalowanej (nie mówię tu o Twoim konkretnym mani, ale ogólnie), ale malunek jest piękny i bardzo mi się podoba kolor (muszę się przyjrzeć tej serii lakierów) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niezbyt często zostawiam część paznokcia, ale staram się pokazywać różnorodne zdobienia, bo może akurat ktoś się jakimś zainspiruje :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kolorystyka dopasowana do sukienki :)

      Usuń
  4. Cudowne! Metoda one stroke jest bardzo efektowna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się nie zgodzić. Niestety czasami trzeba posiedzieć, aby dopracować malunki :)

      Usuń
  5. Uwieelbiam kolor niebieski, a to co Ty tworzysz na paznokciach tymi kwiatami one stroke to istne cudo

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne, zazdroszczę zdolności ręcznego malowania. Ja jestem totalna noga w tym temacie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bierz pędzel w łapkę i ćwicz :) Na pewno w końcu wyjdzie :)

      Usuń
  7. Cudo <3 one stroke wykonałaś idealnie, tylko pozazdrościć umiejętności ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Każdy może one stroke malować, ale potrzeba trochę samozaparcia na początku przy ćwiczeniach :)

      Usuń
  8. cudne zdobienie :) pewnie żal było zmywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt... było żal. Ale z drugiej strony tyle cudeniek czekało.. :)

      Usuń
  9. I jak nie kochać Sophinek ♥ są niesamowite :) a w Twoim zdobieniu Madziu jest tyle piękna że oglądam po kolei zdjęcia dojeżdżam do ostatniego i znowu na górę :D widać jak wiele pracy włożyłaś w to zdobienie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zauroczona. Przepiękne! Takie zwiewne, delikatne i te cyrkonie to kropka nad "i" :-)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo dziękuję. Jest to dla mnie ogromna motywacja dla dalszej pracy nad moimi zdobieniami i postami.